Skocz do zawartości
  • Akt w Polsce


    admin

    Sztuka polska dorównywała trendom europejskim, jednak same akty powstały znacznie później niż  we Francji, Niemczech czy Włoszech. Do XIX wieku dzieła i sami twórcy w dawnej Rzeczypospolitej byli obcego pochodzenia. Przez długi okres artystów nie kształcono w Polsce, ale sprowadzano z zagranicy. Najstarszą wyższą uczelnią artystyczną była Akademia Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie. Powstała w 1818 roku a jej założycielami byli dwaj malarze  Józef Brodowski i Józef Peszka.

    Hans Memling, Sąd Ostateczny, ok. 1467-1471.

    sad_ostateczny.jpg.e7e77bc3bf0980f9d7054975fcac3615.jpg

    Jak na razie nie udało się odkryć żadnej paleolitycznej Wenus, więc nie możemy rozpocząć historii polskiego aktu od czasów prehistorycznych. Nawet okres średniowiecza nie dostarczył nam nagich pokutniczych ciał, pomijając ołtarz Sądu Ostatecznego Hansa Memlinga, który jednak bardziej był korsarskim łupem niż wyrazem potrzeb estetycznych zleceniodawców. Obraz ofiarowano gdańskiemu Kościołowi Mariackiemu. Obecnie jest eksponatem muzealnym ówczesnego Muzeum Pomorskiego w Gdańsku. W Kościele natomiast znajduje się kopia obrazu.

     

     

    Wyjątkiem były wizerunki Adama i Ewy z wawelskich importowanych arrasów oraz nagie kąpiące się nimfy w Dworze Artusa w Gdańsku. Ciosem dla rozwijającego się rynku kolekcjonerskiego aktów  sprowadzonych z zakątków Europy była kontrreformacja. Odwróciła zainteresowanie nagim ciałem oraz strąciła w otchłań poktutniczą wielbicieli sztuki. Potwierdzeniem na to jest testament Mikołaja Wolskiego, marszałka koronnego oraz znakomitego kolekcjonera, który w 1630 roku pisał  “Obrazy ad libidinem i do grzechu pobudzające wszystkie spalić, a te co na murze mojej izdebki, gdziem sypiał i w komnacie nago są wymalowane, proszę was, niech malarz, który to potrafi, sukienki jakiekolwiek domaluje, a inhonesta tes niech pokryje”.  Dopiero późny barok w zakamuflowanej formie personifikacji przywrócił zainteresowanie nagim ciałem. Odnoszono się do starożytności, gdzie naga była cnota i prawda, dzięki temu można było poszerzać repertuar wykorzystywanych alegorii.

    Pierwsza szkoła kształcąca artystów zgodnie z tradycją akademicką zaczęła działać w naszym kraju pod koniec XIX wieku. Wcześniej zdobywanie wiedzy mogło odbywać się u wybranych mistrzów  i wiązało się z wyjazdem poza granice ojczyzny. Rozwój aktów następował powoli. Tradycja malowania z nagiego modela nie sprzyjała zainteresowaniu wśród artystów i publiczności polskiej, podczas gdy w Paryżu był to główny motyw studyjny, który dawał pole do rywalizacji artystycznej.  Równolegle w naszym kraju podejmowane były najczęściej tematy historyczne, oddające ducha narodowego i kulturalnego.

     

    Jerzy Eleuter Szymonowicz-Siemiginowski, Portret królowej Marii Kazimiery Sobieskiej z dziećmi, ok. 1684

    marie.jpg.7fd7bcda74eb46f245ff1200c6564d8b.jpg

    Z dawnego malarstwa polskiego do dziś znanych jest tylko kilka aktów. Nie są to typowe dzieła ukazujące całe nagie ciała. Przykładem są wizerunki królowej Marii Kazimiery Sobieskiej namalowane przez Jerzego Eleutera Szymonowicza Siemiginowskiego. Modzie na antyczne boginie uległy również polskie arystokratki, godząc się na odsłonięcie jakiejś części swojego ciała. Na jednym z nich widać barokowy portret alegoryczny, ukazujący królową jako matkę przyszłych władców. Widnieje tu wiele elementów mitologicznych. Lew towarzyszący młodym królewiczom symbolizuje siłę Herkulesa, opaska na głowie królewny Kunegundy ma ścisły związek z atrybutem bogini Diany. Bohaterka obrazu pokazana jest w otoczeniu dzieci z odsłoniętą piersią niczym mitologiczna Rea. W sztuce antycznej przedstawiano w ten sposób uosobienie miłości  macierzyńskiej. Obraz służył nie tylko propagandzie władzy i jej legitymizacji, jak czynili to starożytni cesarze, ale wynikał też z potrzeby eksponowania choćby odrobiny erotyzmu, której oprzeć się nie mogła sama monarchini - ówczesny symbol kobiecego czaru i powabu

     

     

     

     

     

     

    Jan Piotr Norblin, Kąpiel w parku, 1785

    culture.jpg.6bbaf91fadc261602d4bf4b4e99917aa.jpg

    Za panowania ostatniego króla Polski na dwór warszawski i inne dwory arystokratyczne zaczęli napływać obcy malarze, znakomicie wyćwiczeni w oddawaniu elegancji i kobiecego wdzięku. Na zlecenie Adama i Izabeli Czartoryskich Francuz Jan Piotr Norblin stworzył wspaniałą kompozycję Kąpiel w parku. Wzorował się na dziełach Antoine’a Watteau, najwybitniejszego francuskiego malarza rokoka. Ukazał grupę kąpiących się kobiet w rzece, z dość dużej odległości, pośród wysokich drzew i zieleni. Cały obraz jest zalany ciepłym światłem, naśladującym naturalne promienie słoneczne i przesłania go lekka mgiełka, budująca nastrój sielanki i spokoju. Artysta przedstawił bohaterki w sposób elegancki, jako nagie damy bawiące się na łonie natury. Stanowiło to typową dla tego okresu scenę uchwyconą przez malarza z ukrycia, który pragnął oddać beztroskie, frywolne igraszki kobiet. W kręgach ówczesnej arystokracji obraz należał do dobrego tonu i był wyrazem obycia w świecie sztuki. Takie przedstawienie nawiązuje również do tradycji bukolicznych, wywodzących się z kultury antycznej. Popularny w XVIII wieku temat kąpiących się kobiet łączony był bowiem zwykle z tematyką mitologiczną i odczytywany jako kąpiel nimf.  Przeczyły jednak temu współczesne elementy, takie jak baldachim, kamienne obramienie sadzawki czy rokokowy fotel.

    Powszechnie twierdzi się, że w okresie zaborów polscy artyści nie poświęcali aktom zbyt dużej uwagi, oddając swój czas na uwiecznianie głównie walk wyzwoleńczych. Okazuje się, że niedobór nagości budził u niektórych komentatorów żywy niepokój. Jeden z krytyków napisał “Malarstwo polskie, w stosunku do sztuki wszechświatowej odznacza się pewną anomalią, bijącą mimowolnie w oczy, trudną nawet do wytłumaczenia, mianowicie, ogromną wstrzemięźliwością w malowaniu ciał kobiecych”.  Rzeczywiście było tak, że nasi rodacy, którzy poświęcili swoją twórczość ciału, popularność zyskali za granicą i tam też wystawiali i sprzedawali swoje prace. Powodem było przekonanie wśród większości publiczności, o tym, że nagość jest czymś intymnym i osobistym oraz, że nie wypada aby widniała na ścianie. Nie można jednak zapominać, że w tym trudnym okresie utraconej państwowości nasza sztuka miała zgoła inne przesłanie, niż tam, gdzie tworzona była z potrzeby dostarczania przyjemności estetycznej. Jej głównym zadaniem było krzepić serca i nieść narodowowyzwoleńcze ideały.

     

    Pantaleon Szyndler, Ewa, 1889

    ewa.jpg.bc2b3950354219727cad248ebc7a4756.jpg

    Do artystów akademickich, którzy skupiali się na aktach należał Pantaleon Szyndler. Kształcił się w Monachium, gdzie powstała polska kolonia artystyczna. W swoich kompozycjach powielał ten sam typ kobiety ponętnej i pięknej, umieszczając ją w haremie, ogrodach starożytnych i w raju. Jego najbardziej znanym dziełem jest Ewa, która została namalowana mistrzowsko pod względem technicznym. Z jednej strony chwalono artystę za głębokie poczucie prawdziwego idealizmu ukazujące doskonałe proporcje ciała kobiety biblijnej, z drugiej znów strony zarzucano zbyt krótkie nogi, za małe stopy oraz  brak podobieństwa bohaterki do innych pra-matek. Dziewczyna wydawała się nadwyraz

    współczesna.

     

     

     













     

    Henryk Siemiradzki, Dirce chrześcijańska, 1897
    dirce.jpg.e18fef541124527a66e03cb441d60d08.jpg

    Innym przykładem polskiego artysty ksztłcącego się w Akademii Sztuk Pięknym w Petersburgu był Henryk Siemiradzki. Był to najznakomitszy polski i światowy twórca wizji antycznych, w których akt odgrywał pierwszoplanową rolę. Jego studyjne nagości pojawiają się na wielkoformatowych monumentalnych kompozycjach historycznych i mitologicznych. Nagie kobiety stają się ostatecznym dopełnieniem malarskiej wizji sielanki, arkadii i dramatu. Perwersja w płótnie Dirce chrześcijańska przedstawia scenę rozgrywającą się na arenie rzymskiego amfiteatru cesarza Nerona. W centrum kompozycji ukazany został martwy, potężny byk z przywiązanym do niego ciałem zamordowanej kobiety. Ciało męczenniczki jest wyidealizowane i stanowi serce tego dzieła. Ta kompozycja zarówno pod względem tematyki jak i poprzez użycie aktu w scenie historycznej, na tle antycznej scenografii stanowi typowy wzór malarstwa akademickiego. Kompozycja oparta jest na diagonalach, czyli liniach ukośnych, które skupiają uwagę widza na centralnej części obrazu i sprawiają, że odbiorca odnosi wrażenie uczestniczenia w przedstawionej scenie. Malarz skupił się na perfekcyjnym przedstawieniu szczegółów wykwintnych strojów, detali architektonicznych, bogactwa i przepychu. Dzieło zyskało sobie ogromną popularność i stało się ilustracją do wydanego rok wcześniej Quo vadis Henryka Sienkiewicza. Oczywiście najistotniejszym motywem jest tu akt, analogia sceny z mitem o porwaniu Europy, z całym jego erotycznym ładunkiem uprowadzenia, gwałtu i zaspokojenia, stanowi dodatkowy walor odważnego płótna. Ciału kobiety brak jakichkolwiek cech męczeństwa. Sadyzm ukryty został pod obojętnością wobec ofiary przedstawionych w scenie Rzymian. O dziwo, aspekt ten był pomijany a samo dzieło należało do największych atrakcji artystycznych tamtych lat.

     

    Władysław Podkowiński, Szał uniesień, 1894

    szal_uniesien.jpg.b398176554550ae478a370534689d2a8.jpg

    Nie zabrakło również w malarstwie polskim kompozycji przełamujących tradycyjne kanony sztuki. Wiele emocji wzbudził Szał uniesień  Władysława Podkowińskiego. Dzieło było traktowane za pierwszy symbolistyczny obraz. Przedstawia on nagą kobietę z rozwianymi płomiennymi włosami, która dosiada narowistego, stojącego konia.  Zwierzę odsłania zęby, ma wysunięty język i rozszerzone chrapy, z pyska toczy pianę. Kobieta dosiada je na oklep, obejmuje za szyję, ma zamknięte oczy. Płótno ma ponad trzy metry wysokości, co oznacza, że przedstawia postacie naturalnej wielkości. Zostało namalowane impresyjnie, część konia rozmywa się z ciemnym, nieokreślonym tłem, a jasne ciało modelki wyraźnie kontrastuje z resztą obrazu. Dopatrzyć się tu można bardziej aktu miłosnego niż samego aktu. Stworzone dzieło było deklaracją niepodległości artystycznej wizji, ale również kobiety - nie tyle spełniającej męskie pragnienia seksualne, co ulegającej im w ekstatyczny sposób. Prawdopodobnie bohaterka to dawna niespełniona miłość artysty, przedstawiona w taki sposób, aby pobudzać instynkty. „Rozjuszone wezbraną zmysłowością zwierzę, ziejąc żarem namiętności, unosi nagą kobietę. Ona upojona szałem, obezwładniona cieleśnie i duchowo, całkiem się jemu poddaje”. Powyższy cytat pochodzi z fragmentu recenzji Kazimierza Przerwy-Tetmajera. Kompozycja wyzwoliła bardzo żywe reakcje innych artystów, a także atmosferę skandalu wśród publiczności. Podkowiński odkrył nieznaną do tej pory i wręcz niedopuszczalną rzecz - istnienie u kobiety instynktu pożądania i pragnienia miłosnej ekstazy. Dzieło zostało zniszczony przez samego autora, lecz udało się go odrestaurować po jego śmierci.

     

    Zbigniew Pronaszko, Akt formistyczny, 1917

    akt_formistyczny.jpg.3127d94da90cdf8428686521e5423d3e.jpg

    Polscy ekspresjoniści nazwali swoje ugrupowanie formistami. Pragnęli oni stworzyć coś unikatowego, nowoczesnego całkowicie odcinając się od znanych stylów. Czerpali inspiracje z ruchów awangardowych, czyli kubizmu, futuryzmu jak również z góralskiej sztuki ludowej. Akt w tym czasie stał się ważnym motywem, dającym możliwość eksperymentowania z formą, co wiązało się z poszukiwaniem nowych wartości malarskich. Ciekawą pracą jest Akt formistyczny Zbigniewa Pronaszki. To eksperyment z kubistycznie podzieloną formą, przekształceniem nagiej postaci kobiecej w geometryczne bryły. Malarz w sposób fenomenalny przedstawił rytm i ruch dzieła znamionując nowy kierunek. Poszukując czystej formy w malarstwie, nurt ten dążył do wyzbycia się wszystkiego, co nie wiązało się bezpośrednio z plamą barwną. Obraz  przestał być odbiciem rzeczywistości, stał się niezależnym tworem opartym na wiedzy o danym przedmiocie, a nie jak dotychczas wyłącznie na obserwacji. W akcie malarza nie interesował ani wydźwięk erotyczny, ani literackość, jedynie przenikanie się zgeometryzowanych płaszczyzn, które po troszce przypominają ciosane bryły rzeźb ludowych. Eksperymenty ze sztuką doprowadziły do zorganizowania wystawy w Krakowie w 1917 odbyła się I Wystawa Ekspresjonistów Polskich, pokłosiem tej wystawy stało się szerokie zainteresowanie nowymi sposobami wyrażania formy.


     

    Tytus Czyżewski, Akt z kotem, 1920

    akt_z_kotem.jpg.f5a6a5c74183506c293bbd0f9bf70913.jpg

    Jednym z założycieli formistów i teoretykiem tego nurtu był Tytus Czyżewski. Jego najbardziej znaną pracą jest Akt z kotem jest typowym przykładem wielopłaszczyznowego obrazu, stanowiącym wynik formalnych poszukiwań artystycznych. Przestawione zostały tu fragmenty rzeczywistości ujęte równocześnie z kilku stron, z różnych perspektyw. Ciało kobiety, ukazane w pozie leżącej, charakterystycznej dla rozmaitych wyobrażeń Wenus w sztuce od epoki renesansu, zostało przez artystę poddane fragmentaryzacji. Obraz ma uproszczony, nieco zgeometryzowany kształt z elementami sztuki ludowej. To co najbardziej zaskakuje, to umieszczenie głowy kobiety, wyłaniającej się z wzorzystego tła i nogi oderwanej od całości. Kot symbolizujący lubieżność, nadaje tu tylko dodatkowego wymiaru żartu. Wrażenie surowości i warsztatowej nieporadności wzmaga kładziona impastami farba. Uwagę przykuwają także liczne drobne ślady pędzla sugerujące krótkie pociągnięcia i uderzenia o płaszczyznę płótna. To przykład typowego zabiegu surrealistycznego. Artysta podążył jeszcze dalej niż jego formistyczni partnerzy - on kontestował nie tylko sztukę zastaną, ale również sam formizm. Żaden z dotychczasowych twórców nie ćwiartował tak spektakularnie swoich modelek. Zaskakująca w tym dziele jest również wysublimowana kolorystyka.  Praca Czyżewskiego to kanoniczny temat aktu kobiecego wyrażony w ambiwalentny sposób. Z jednej strony nawiązuje do wielowiekowej tradycji ukształtowanej w malarstwie, z drugiej zaś przełamuje utrwalone w niej schematy reprezentacji.

     

    Bolesław Cybis, Primavera, 1936

    primavera.jpg.5ced3f29fab3cc06cdad0210176b203d.jpg

    Kolejnym polski twórcą, który zasługuje na wyróżnienie jest Bolesław Cybis. Jego prace cechuje dość oschły sposób malowania i przenikający specyficznym nastrojem, niewinny i subtelny erotyzmem. Zaskakującym dziełem jest Primavera, akt młodej, jeszcze niedojrzałej dziewczyny czeszącej włosy. Obraz Cybisa nawiązuje wprost do włoskiego malarstwa XV wieku Jego tytuł odsyła do słynnego dzieła Botticellego, a linearna forma i tonacja barwna wywodzą się również z tej tradycji. Chodzi głównie o symboliczne wykorzystanie kwiatów jako wzoru na tkaninie. Tyle, że w renesansowym arcydziele jest to wzór na sukni Flory, tu zaś pojawia się on na tandetnej, podniszczonej tapecie, stanowiącej tło pokoju. Wiosna, którą rzekomo symbolizuje postać nie ma nic wspólnego z klasycznym ideałem piękna, wręcz jest brzydka. Sposób przedstawienia ciała modelki ma w sobie senną nierealność i może budzić niepokój wśród odbiorców. Jest to kpina na temat idealnego piękna, gdyż młoda bohaterka jest totalnie niezgrabna, wręcz pokraczna, jak to często bywa w okresie dojrzewania. Zupełny brak gracji podkreślają jeszcze opadające pończochy, postrzępione włosy, chude nogi i ręce. W ponurym miejscu dziewczyna może dostrzega w sobie kobietę, może przeżyła już niespełnioną miłość, ale to wszystko pozostaje w nieprzeniknionej tajemnicy.


     

     

     

     

    Jerzy Nowosielski, Egzekucja, 1966

    egzekucja.jpg.9320cadc49fc9219fd12b347ea6e3ffb.jpg

    Artystą, który nie rozstawał się z aktem był Jerzy Nowosielski. Jego na wpółrozebrane, poddawane torturom kobiety z przełomu lat czterdziestych i pięćdziesiątych zmieniają się w mocno uproszczone ikony na początku lat sześćdziesiątych. Sam artysta twierdził, że cielesność żeńska stanowi sacrum, a malowanie jej oznacza łączenie świata duchowego z fizycznym. Jego dzieła zredukowane są do najprostszych form-znaków. Zawsze zachowują ten sam kanon przedstawienia, silny kontur, płaska forma i intensywny kolor brązu, różu i czerwieni. Jego modelki mają wąskie biodra, szczupłą sylwetkę długie kończyny, owalną pociągłą twarz oraz stożkowe piersi. Emanują powściągliwym erotyzmem. Twarze modelek mają coś z bizantyńskiej asystki, promieniują łagodnością i majestatem. Świat, w którym zostały usytuowane jest uproszczony, ascetyczny i zredukowany. Akt został przez artystę odrealniony, przestał istnieć w swej rzeczywistości, uległ uświęceniu, emanując wzniosłością i czystością. Na jednym z dzieł Egzekucja, wizerunki nagich dziewczyn, są przedstawione w karkołomnych skrętach ciała i wydają się być skrępowane linami. Oprócz malowania Nowosielski zajmuje się także zagadnieniami dotyczącymi religii i sztuki, a w szczególności związków mistyki i erotyki. Prezentuje on swoje prace na licznych wystawach, a ponadto dba o rozwój młodych polskich twórców.

     

    Joanna Chrobak, Korowód IV, 2006

    korowod.jpg.52872af2cf7144bc2d2ad0923f393be6.jpgOkazuje się, że akt może być sposobem na odnajdywanie utraconych  na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat harmonii, spokoju i piękna. Artystką, która wprowadza nas ponownie w świat renesansu i manieryzmu jest Joanna Chrobak. W jej dziwnym świecie dominują symbole, aluzje i cytaty. Równocześnie gęsto w nim rozmaitych przedmiotów, klejnotów, ozdób, które namalowane są z niezwykłą perfekcją. Kobieta naga, półnaga, o zaokrąglonych kształtach lub dziewczęcych piersiach jest wciąż obecna. Zjawa o skręconym ciele jest równocześnie rekwizytem rodem z operowej scenografii. Realne i zmutowane stwory, mężczyźni towarzyszą jej, współtworząc sceny, sytuując je równocześnie w malarskim bezczasie. Dzieła są wyrazem erotycznej wyobraźni malarki, która stosuje wręcz precyzyjny rysunek, znakomity modelunek w otoczeniu intensywnych soczystych barw. Jest to sztuka nasycona, dekoracyjna, która potrafi przenieść widza w świat fantazji, zupełnie odrywając go od rzeczywistości. Na jej obrazach rozgrywają się sceny z mitów i opowieści biblijnych, a czasem historie zupełnie zmyślone. Pełno na jej pracach półnagich piękności, jednorożców, egzotycznych ptaków i ryb, kuszących owoców granatu i rajskich jabłek. Wszystko przypomina groźną bajkę, bo piękno i brzydota mieszają się ze sobą w niepokojący sposób.

     

    Kacper Kalinowski, De profundis XI, 2007

    profundis.jpg.4b21bbd47eecc094f94671118f812318.jpgKlimatyczne akty tworzył również Kacper Kalinowski. Jego na ogół półnagie, idealnie piękne kobiety przesiadują na cembrowinach starych studni, na kamiennych ławkach, na tle zmurszałych, pokrytych patyną murów i malowniczych akard. Dzieła emanują spokojem i ciszą, która przeszywa widza na wskroś, a którą przerywa delikatny szmer przemieszczających się kobiet - zjaw. Zapewne taką wizję raju utraconego miał sam twórca dzieła. Malarstwo Kalinowskiego jest  najwyższej próby kontestacją współczesności, jej zgiełku i brzydoty. Sam określa swój dorobek artystyczny anachronizmem, w którym dopatruje największą wartość i uważa, że naśladownictwo jest najlepszym środkiem poznania. Warsztat twórcy cechuje się długotrwałym procesem nakładania warstw farby, których nie powstydziliby się najznakomitsi artyści wczesnego renesansu. Kalinowski pokładał głęboką wiarę w możliwość powrotu do dawnych wartości malarstwa. Motywy i sposób malowania nawiązują wprost do dawnych szkół i mistrzów.

    Akt inspirować będzie kolejnych twórców pokoleń, ponieważ budzi wiele fascynacji wśród artystów i publiczności. Rysunek z nagiego modela pozostaje przedmiotem obowiązkowym na akademiach sztuk pięknych. Kształcenie ręki  na podstawie ciała uznaje się za konieczne i ważne dla rozwoju artystycznego i pobudzania wrażliwości. Nasi malarze odzwierciedlają dynamiczne przemiany zachodzące w sztuce światowej. Wśród rodaków znajdziemy takich, którzy podążają  za wybitnymi twórcami światowymi, jak i wyjątkowe, niepowtarzalne osobistości. Prezentowane bogactwo i różnorodność aktów w polskim malarstwie może być przyjemnym zaskoczeniem dla czytelników. Nie tylko obala pogląd o naszej narodowej „niemożności” w tym względzie ale i potwierdza tezę o ponadczasowej i uniwersalnej jakości, jaką motyw ten niesie ze sobą. Aktów kobiecych odnajdziemy znacznie więcej niż aktów męskich. Leżąca, stojąca, siedząca, z przodu, wyróżniająca się, zlana z tłem, stanowiąca część kompozycji, dorodna, wyidealizowana, wychudzona - wszystkie te wizerunki kobiet pojawiają się w sztuce polskiej ostatnich stuleci, odzwierciedlając tym samym ukryte pragnienia ukazania ludzkiego ciała.

     

     

    dirce.jpg

    Edytowane przez admin



    Opinie użytkowników

    Rekomendowane komentarze

    Brak komentarzy do wyświetlenia


×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Prosimy o zapoznanie sie z Regulaminem {term} oraz Polityką Prywatności Polityka prywatności. Dalsze korzystanie z serwisu jest równoznaczne z ich znajomością oraz wyrażaniem świadomej i dobrowolnej zgody na ich przestrzeganie